Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konwenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konwenty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 października 2008

tydzień po MFK


słucham: The Wiggles, "Hot Potato"


Tak jest, od festiwalu minął już tydzień, wypadałoby coś napisać.

Ogólnie było naprawdę fajnie, pierwszy dzień spędziłem prawie cały na giełdzie, a nawet, kiedy chciałem wyjść, to szybko byłem zaganiany z powrotem. Dużo ludzi odwiedzało nasze stoisko, co było naprawdę fajne, a co fajniejsze, naprawdę wielu z nich chciało, żebym im coś narysował w zakupionych egzemplarzach Rycerza:D

Udało mi się spotkać ze starymi znajomymi, poznać trochę nowych ludzi, w tym Goma Jabbara, z którym prowadzimy ten blog od bardzo dawna a wcześniej nawet nie mieliśmy specjalnie okazji pogadać (w dodatku udało mi się wyłudzić od niego koszulkę:D).

Drugi dzień to było oddelegowywanie ludzi, którzy wracali do domu, odwiedzenie ostatnich spotkań i warsztatów i powrót (który sam w sobie był długi i meczący, ale na swój sposób ciekawy).


A z innej beczki: po MFK Rycerz Janek jest już w sprzedaży. Można kupić go w takich księgarniach internetowych jak Imago, Incal i pewnie jeszcze paru innych, lub z zasobów Makowca na Allegro. Tak czy inaczej, zachęcam do kupowania:)

Na koniec - szczęśliwy posiadacz komiksów:D (zdjęcie ukradzione z bloga Gila)

piątek, 3 października 2008

MFK!


słucham: Warren Zevon, "Mr. Bad Example"

Po krótce - zaczął się już Międzynarodowy Festiwal Komiksu w Łodzi. Od jutra będzie można tam zakupić album Rycerza Janka, do czego bardzo zachęcam:D Będzie można także znaleźć mnie i ewentualnie rzucić we mnie czymś ciężkim, powiedzieć cześć, albo zmusić do narysowania komuś czegoś. Możliwości jest dużo.

A na koniec takie o:D

niedziela, 14 września 2008

Here it comes!

słucham: "Bells in the Batfry"
No, w końcu mogę ostatecznie powiedzieć, jak wygląda sprawa z Rycerzem:D

"W kanałach szaleństwa" zostało szczęśliwie zakończone. W planach był 100-stronnicowy album, dopiero na wiosnę 2009. Plany, jak to plany, zmieniły się i mamy 40-stronnicowy zeszyt, który premierę zaliczy już na początku października na Międzynarodowym Festiwalu Komiksowym w Łodzi.

O zmianie planów dowiedziałem się pod sam koniec wakacji, kiedy to ostatecznie było wiadomo, że 4 Kolektyw nie pojawi się na tegorocznym MFK. Dla mnie to była duża szansa, więc ostatnie dwa tygodnie to była nieustająca praca, żeby tylko wyrobić się na czas ze złożeniem materiału.

Osobiście jestem zadowolony z efektu końcowego. To pierwsza rysowana przeze mnie dłuższa historia, zrobiona w całości. Bele i Makowiec sklacili jak dla mnie naprawdę fajny scenariusz i bardzo mi się podoba, co zrobili z postacią rycerza. A ja też starałem się dorzucać swoje trzy grosze do scenariusza:D

Po festiwalu komiks bedzie można kupować w księgarniach internetowych, paru wybranych punktach i prawdopodobnie w trójmieście bezpośrednio ode mnie.

Po więcej informacji zapraszam na stronę Dolnej Półki i blog rycerza.


Z innej beczki - moim koncie deviantArt rozpocząłem coś w stylu commissions, więc jesli macie jakiś ciekawy pomysł, zapraszam:). I nie, nie planuję tego sprzedawać ani nic, to tylko w formie ćwiczeń:D


A jako ciekawostka, szczęśliwie rozpocząłem naukę w drugiej klasie liceum. Rany, ale ten czas leci:D

Prowadźcie ostrożnie
Iq

środa, 4 czerwca 2008

Szalony, szalony festiwal


słucham: Reel Big Fish, "Sell Out"

W ten piątek i sobotę razem ze Spellem i jego koleżanką odwiedziliśmy Bałtycki Festiwal Komiksowy. Ogólnie całość była naprawdę fajną sprawą, ale... prawie w ogóle nie było ludzi. W piątek zdążyłem na dwa spotkania, ale ich łączną publikę i tak dało się policzyć na palcach jednej dłoni drwala po przejściach.

W sobotę wyglądało to trochę lepiej, bo pomiędzy spotkaniami krążyła jakaś grupka z podstawówki. Chociaż niektórzy uciekli ze spotkania z Markiem Lachowiczem kiedy się zorientowali, że to nie o mandze.

Ale poza małą frekwencją, było całkiem fajosko; sporo autorów, każdy z nich mniej lub bardziej przygotowany na swoje warsztaty, ze względu na kameralną atmosferę dało się luźno pogadać i wycyganić trochę rysunków. Tak właściwie to wszystkie spotkania na tym "festiwalu" były znacznie ciekawsze od spotkań na MFK czy WSK. In your face!

Spotkanie z grupą od Biocosmosis było dosyć fajne, bo przyszła cała tworząca ten komiks ekipa i każdy z nich rzeczywiście miał coś do powiedzenia. A mówili całkiem fajnie:) Na dole wrzucam zbiorowy autograf od nich.

Ogólnie rzecz biorąc, nie było czego żałować, było się tam, poznało się tych ludzi, wróciło się z paroma komiksami (była aukcja, ale nie miałem za dużo kasy:<) i ci, których nie było, mogą spokojnie żałować.

Trochę zdjęć z imprezy można zobaczyć tutaj.

poniedziałek, 26 maja 2008

Bałtycki Festiwal Komiksu


słucham: Sheb Wooley, "One Eyed One Horned Flying Purple People Eater"

Heej ludzie, wielkimi krokami zbliża się Bałtycki Festiwal Komiksu, o którym już wcześniej wspominałem. Z zapowiedzi wygląda to na coś sporego, na kształt takich imprez jak MFK czy WSK, ale, w przeciwieństwie do nich, wstęp jest bezpłatny:D. Stronę festiwalu znaleźć można tutaj, jest tam napisane, jak się tam dostać i co najważniejsze - program. Festiwal trwać będzie aż trzy dni, więc szykuje się masa atrakcji; będzie też sporo znanych komiksiarzy.

Jeśli ktoś mieszka w Gdańsku, w okolicach Gdańska, albo jest gotów poświęcić trochę oszczędności na dojazd - niech wbija:) Ja na pewno wpadnę na większość atrakcji w piątek i sobotę.

wtorek, 22 kwietnia 2008

Ptysie


słucham: Jason Steele, "Put a Banana in Your Ear"

Ze świata i okolic: oficjalnie zawiesiłem Hoeya. Chciałem go reaktywować, ale przez miesiąc znowu nie miałem jak pogodzić tego z obrzydliwie czasochłonnym Rycerzem Jankiem.

Ze Spellem wybraliśmy się w czwartek na Dzień Komiksu, o którym pisałem w poprzednim poście. Spotkania były naprawdę fajne, pani Szarlota Pawel poprowadziła chyba najlepiej przemyślany wykład o komiksie ogólnie, jaki miałem okazję słuchać; warsztaty Januarego Misiaka to była po prostu czysta zabawa na kreatywność, a Marek Lachowicz poprowadził spotkanie praktycznie dla Spella, mnie i dwóch dziewczyn, które ni stąd ni zowąd pojawiły się na sali, bo reszta (chyba z trzy osoby) znały to na pamięć:P

Co było niefajne? Chociażby to, że było tak mało osób. Po spotkaniach z Szarlotą Pawel, której widownia składała się z uczniów pobliskiej szkoły, biblioteka się wyludniła i poza Spellem, mną i jedną osobą, która trafiła tam przez tego bloga (:D) pozostali sami stali bywalcy. Razem było to jakieś siedem osób (wliczając prowadzącego).

Drugim zgrzytem była rozwlekłość całości. Nie dość, że autorka Kleksa powtórzyła swój wykład dwa razy (dla dwóch zmian ze szkoły obok), to pomiędzy każdym były długaśne przerwy. Przynajmniej dowiedziałem się, że lubię Dylana Doga, bo zdążyłem przeczytać jego dwa tomy. I jedno Sin City. I pół Hellboya.

Ale ogólnie było fajnie, pokradłem autografów i nie żałowałem:)


A na koniec - co Makowiec tworzy, jak dostaje nowe plansze Rycerza :P


PS. Jest Nowy Charlie the Unicorn:D

sobota, 12 kwietnia 2008

bo ktoś musi być szlachetny


słucham: Jackson5, "ABC"

Pierwszy rysunek promocyjny Rycerza Janka. Wesołe napisy i hasła zmontował Bele. Inną rzeczą, którą on i Makowiec zmontowali, jest blog poświęcony powstawaniu Rycerza Janka. Jak widać nie tylko ja się cieszę z tego, że to robimy:D

Z innej beczki: Spellcaster poinformował mnie ostatnio o bardzo fajnej rzeczy, jaką jest Dzień Komiksu, organizowany w ramach ogólnokrajowej imprezy "Cztery Pory Książki". W Gdańskiej wersji tej akcji (na którą się ze Spellem wybieramy) mają być warsztaty z rysunku (z Markiem Lachowiczem) i pisania scenariuszy (z Januarym Misiakiem), więc może być naprawdę ciekawie. Odbędzie się to wszystko w ten czwartek (17 IV) w Gdańskiej pracowni komiksowej. Ktoś się może będzie wybierał:)?

Zawsze byłem pewien, że w Gdańsku nie dzieje się nic ciekawego związanego z komiksem. A tu proszę, od tego samego pana, co w poprzednim akapicie dowiedziałem się o czymś takim jak Bałtycki Festiwal Komiksu - GDAK. Do tej imprezy jeszcze sporo czasu, ale na pewno też się wybiorę:D

wtorek, 9 października 2007

MFK


słucham: The Gypsy Balalaikas, "Klezmer"


komiksiarze raczą się obiadem; ja za aparatem

Wczoraj odpocząłem, dzisiaj mogę napisać, co to tam się w wielkim świecie działo

Sobota
Jest 6:09, na peron w Gdańsku Wrzeszczu podjeżdża właśnie pociąg pośpieszny do Łodzi. Miał się tu ze mną spotkać Brzozomir, ale go nie by, więc wsiadłem sam (jak sie później dowiedziałem, zaspał i nawet przepraszał). Po sześciu godzinach nudnej jazdy ląduję na dworcu Łódź Kaliska, skąd odbiera mnie grupa w składzie Dem, skarża, Mayday i Arkaine.
Tramwaj, piechota, pożarcie skarży przez dinozaura i jesteśmy pod Łódzkim Domem Kultury, gdzie znajdujemy siedzącą na schodkach Myszoskoczkę. Do domu kultury nie wchodzimy, bo wszyscy byli na giełdzie w budynku obok. Spotkaliśmy tam masę ludzi i trolla stojącego przed wejściem. Przewinął się potem jakiś konkurs i poszliśmy wszyscy do pizzerii, gdzie z Belem ciapnęliśmy sobie dobrą, wylewającą się praktycznie na talerz pizzę. Potem z powrotem na festiwal na końcówkę spotkania ze Śledziem i KRLem, których później Bele męczył o różne rzeczy.
Jest coś koło późnego popołudnia a my znowu na giełdzie. Ludzi dziwnie mało było, więc ze skarżą wyruszyliśmy na komiks hunt. Zakupiłem sobie sporo fajnych rzeczy - "Romantyzm", drugiego "Człowieka Paroovkę", "Pana Śmierć i Dziewczynę", "rozbite Miasto" (batman, znaczy się), "Mutującą Teczkę" (chciałem złapać Jaszcza gdzieś przy okazji, ale tylko raz mi mignął i już go nie było) i bardzo eksperymentalnie "Henryka i Bonifacego". Acha, dostałem też kupując Timofowe rzeczy darmowy albumik "Bears of War". Jak na razie wiele z tego nie przeczytałem.
Wieczór. Powoli się składamy z majdanem giełdowym. Potem trochę szukania, gdzie podział się Koko, czytania zdobycznych "Kaczorów Donaldów" Dema i lecimy do kina na przedpremierowy pokaz "Persepolis". Film był naprawdę dobry, tak samo ciasteczka Koko, ale chyba poturbowałem plecakiem parę osób wychodząc z kina. Ich strata.
Po kinie Koko, Dem i ja pędzimy na nocleg w mieszkaniu brata ew (za który jeszcze raz wielkie dzięki). Po co musieliśmy brać do przejechania paru ulic taksówkę nie wiem, ale kij z tym. W każdym razie, na miejscu były tańce, śpiewy i głośne czytanie "Doktora Bryana".

Niedziela
Większość ludzi już z rana pędziła na dworzec. Były łzy, płacz i krzyki, ale jakoś się rozstaliśmy i na festiwalu zostaliśmy skarża, Koko, Myszoskoczka i ja (z czego później dołączył do nas Łukasz, ale on nocował u babci). Najpierw odwiedziliśmy warsztaty prowadzone przez Jeana-Louisa Mouriera, rysownika np."Trolli z Troy". Ludzi było zaskakująco mało, chociaż warsztaty były naprawdę interesujące (a rysowanie na żywo to po prostu cud miód). Niestety nie zdążyłem wycyganić rysunku, bo wpadł jakiś napaleniec krzycząc coś o samolocie i o tym, że się na niego spóźnią, więc francuski autor musiał się zbierać.
Później, w tej samej sali, miejsce miały tzw. "warsztaty z Włochami", czyli autorami "Dylana Doga". Na początku były nawet ciekawe, ale po chwili zrobiły się bardzo nużące, więc zaczęliśmy sobie skrobać coś na boku (wróciłem do domu ze świetnymi rysunkami od Łukasza i Koko, dzięki chłopaki:D).
Potem był czas na Grzegorza Rosińskiego, na którego warsztaty zwaliła się masa osób. Na początku puszczono nam film, pokazujący powstawanie pewnego obrazu, potem pan Grzegorz oceniał rysunki rysowników obecnych na warsztatach, natomiast my w tym czasie powoli zaczęliśmy się zwijać na pociąg.
Koko, skarża i ja pędzimy na pociąg. Autobusy się spóźniają, tramwaje nie jeżdżą jak byśmy chcieli, ale w końcu koło 16.00 docieramy na dworzec i tam się rozstajemy. Do domu dotarłem grubo po 23.00.
Impreza była naprawdę udana, poznałem masę ludzi, których chciałem poznać (chociaż nie wszystkich, qrjusz).

Tutaj parę zdjęć mojego autorstwa

A tutaj filmik z całego zdarzenia, zklejony przez godaiego


Z innych rzeczy - za parę godzin wyjeżdżam do Zakopanego i nie będzie mnie do soboty (więc Hoeya Tak samo, którego powinienem wtedy już w końcu zaktualizować)

A jeśli ktoś jest z Gdańska i ma chrapkę na drugi numer Kolektywu, można napisać, mam parę wolnych.