słucham: 65daysofstatic, "65 doesn't understand you"
Kończę grafiki na koszulki Kokoartu i A Quartz Bead :). Długo to trwało i wyjątkowo się nie kleiło, ale jeśli wszystko pójdzie dobrze, niedługo będzie można je zobaczyć i się w nie oblec.
Poza tym dostałem od przyjaciółki śliczną przypinkę z głową Rainy (z
tego obrazka), załączę potem zdjęcie. Plota głosi, że Ania otworzy niedługo internetowy sklepik z przypinkami i chętnie wprowadzi do oferty wzory z bohaterami komiksów, toteż hurra.
Jutro wreszcie powinienem otrzymać paczkę z papierem do komiksów, co oznacza, że będę mógł kontynuować przekładanie scenariusza drugiego rozdziału AQB na papier. Obecnie rozrysowanych jest w miniaturkach kilkanaście stron, reszta tylko spisana.
Powstawanie scenariusza (a właściwie całego komiksu) wygląda u mnie następująco: najpierw myślenie i luźne notatki, po czym nieprzespana noc, kiedy głowa nie chce przestać myśleć o scenach, które będę potem rysował.
Kiedy mam spisany plan wydarzeń całego rozdziału na kilku kartkach a4 zaczynam rysować miniaturki i pisać dialogi- na jednej stronie a4 mieszczą się dwie miniaturki z tekstami obok (jedna plus teksty to pół strony). Dzięki temu łatwo mogę poprawić ogólną kompozycję, proporcje kadrów i ułożenie dymków. Poza tym można w kilka minut narysować dwie- trzy miniaturki z różnymi wersjami ujęć i kadrów, to bardzo przydatne.
Wcześniej zawsze dbałem, żeby mieć narysowanych w miniaturach kilka stron naprzód, teraz mam nadzieję wykonać w nich cały rozdział zanim dojdę z normalnymi stronami choć do połowy.
Kolejny etap to już rysowanie stron ołówkiem, potem tusz i walor akwarelą, ew. kolory.
Wiem, że często normalny scenariusz powstaje jako czysty tekst, ale mi trudno jest ocenić jak dużo w obrazach zajmie dana scena, dlatego pracuję na miniaturach.
Jeśli ktoś z Was też ma swój sposób na pisanie, albo jeśli macie jakieś rady, piszcie :)