
słucham: Maximum the Hormone, "What's up, people!" (Death Note OST)I want me some colorful shoes.
W ramach eksperymentu dokonałem aktu zarysowania butów tuszem i pisakami. Jeśli się nie weźmie i nie zmaże na ulicy, będą kontynuacje :).
Z innej beczki. W sieci ogromną popularnością cieszy się seria anime Death Note. Cały czas sądziłem, że jest to tasiemiec 200+ odcinkowy, więc nauczony wcześniejszym uzależnieniem od mang Bleach i Naruto unikałem DN.
Tymczasem ostatnio mój duchowy przewodnik zwany Verandulem oświecił mnie, że seria ma tak naprawdę ok 34 odcinki (mówił 34, ja znalazłem 37) i jest doskonała.
Obejrzałem na razie 27. Jest doskonała.
Bardzo dawno nie widziałem serii, która trzymałaby mnie w takim napięciu. Fabuła kręci się i wije, bohaterowie przewidują na 13 ruchów przeciwnika naprzód, a niektóre odcinki to po prostu majstersztyki.
Wizualnie i dźwiękowo jest świetnie. Mimo, że przez większość czasu postacie niewiele się ruszają, zdarzają się też sceny walk godne niejednego anime akcji. Muzyka i dźwięki robią świetne wrażenie, dynamicznie dostosowują się do myśli bohaterów, ogląda się to z błogim uśmiechem na paszczy.
Seria, o ile się orientuję, jest w miarę nowa, a ja mam wciąż 10 odcinków do końca. Kiedy skończę, na pewno pogadamy o niej z Bele na Schwing!, toteż jeśli ktoś się zastanawia, czy warto obejrzeć, dowie się wtedy więcej. Już teraz mogę powiedzieć, że seria mogłaby skończyć się po odc.26 a i tak byłaby u mnie wysoko w rankingu.
W ramach eksperymentu dokonałem aktu zarysowania butów tuszem i pisakami. Jeśli się nie weźmie i nie zmaże na ulicy, będą kontynuacje :).
Z innej beczki. W sieci ogromną popularnością cieszy się seria anime Death Note. Cały czas sądziłem, że jest to tasiemiec 200+ odcinkowy, więc nauczony wcześniejszym uzależnieniem od mang Bleach i Naruto unikałem DN.
Tymczasem ostatnio mój duchowy przewodnik zwany Verandulem oświecił mnie, że seria ma tak naprawdę ok 34 odcinki (mówił 34, ja znalazłem 37) i jest doskonała.
Obejrzałem na razie 27. Jest doskonała.
Bardzo dawno nie widziałem serii, która trzymałaby mnie w takim napięciu. Fabuła kręci się i wije, bohaterowie przewidują na 13 ruchów przeciwnika naprzód, a niektóre odcinki to po prostu majstersztyki.
Wizualnie i dźwiękowo jest świetnie. Mimo, że przez większość czasu postacie niewiele się ruszają, zdarzają się też sceny walk godne niejednego anime akcji. Muzyka i dźwięki robią świetne wrażenie, dynamicznie dostosowują się do myśli bohaterów, ogląda się to z błogim uśmiechem na paszczy.
Seria, o ile się orientuję, jest w miarę nowa, a ja mam wciąż 10 odcinków do końca. Kiedy skończę, na pewno pogadamy o niej z Bele na Schwing!, toteż jeśli ktoś się zastanawia, czy warto obejrzeć, dowie się wtedy więcej. Już teraz mogę powiedzieć, że seria mogłaby skończyć się po odc.26 a i tak byłaby u mnie wysoko w rankingu.


