Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anime. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anime. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2007

my boots are on fire



słucham: Maximum the Hormone, "What's up, people!" (Death Note OST)
I want me some colorful shoes.
W ramach eksperymentu dokonałem aktu zarysowania butów tuszem i pisakami. Jeśli się nie weźmie i nie zmaże na ulicy, będą kontynuacje :).

Z innej beczki. W sieci ogromną popularnością cieszy się seria anime Death Note. Cały czas sądziłem, że jest to tasiemiec 200+ odcinkowy, więc nauczony wcześniejszym uzależnieniem od mang Bleach i Naruto unikałem DN.
Tymczasem ostatnio mój duchowy przewodnik zwany Verandulem oświecił mnie, że seria ma tak naprawdę ok 34 odcinki (mówił 34, ja znalazłem 37) i jest doskonała.
Obejrzałem na razie 27. Jest doskonała.
Bardzo dawno nie widziałem serii, która trzymałaby mnie w takim napięciu. Fabuła kręci się i wije, bohaterowie przewidują na 13 ruchów przeciwnika naprzód, a niektóre odcinki to po prostu majstersztyki.
Wizualnie i dźwiękowo jest świetnie. Mimo, że przez większość czasu postacie niewiele się ruszają, zdarzają się też sceny walk godne niejednego anime akcji. Muzyka i dźwięki robią świetne wrażenie, dynamicznie dostosowują się do myśli bohaterów, ogląda się to z błogim uśmiechem na paszczy.
Seria, o ile się orientuję, jest w miarę nowa, a ja mam wciąż 10 odcinków do końca. Kiedy skończę, na pewno pogadamy o niej z Bele na Schwing!, toteż jeśli ktoś się zastanawia, czy warto obejrzeć, dowie się wtedy więcej. Już teraz mogę powiedzieć, że seria mogłaby skończyć się po odc.26 a i tak byłaby u mnie wysoko w rankingu.

poniedziałek, 21 maja 2007

KOKO- ouran high school host club

szybki obrazek, który narysowałem, żeby świętować
NASTy komiksowe, które zdobyliśmy jako członkowie kolektywu :)


słucham: SOAD, "Aerials"

uwaga recenzja

Komediowa seria Ouran High School Host Club (dobry hardsub np. na isohunt.com, a gorsza jakościowo wersja- na youtube) zmiotła mnie z powierzchni ziemi. Za pierwszym razem bawiłem się genialnie, za drugim zrozumiałem, że to prawdziwa miłość.

Anime jest parodią romansideł każdego rodzaju, w tym yuri i yaoi, ale jest jednocześnie bardzo "czyste" i bez krzty wulgarności. Każdy odcinek to megaładunek pozytywnej energii. Żarty to głównie komizm postaci albo sytuacji.

Ogólny zarys fabuły- dziewczyna z ubogiej rodziny trafia do szkoły dla obrzydliwie bogatych. Już na samym początku rozbija drogą wazę należącą do tzw. Host Club (klub gospodarzy), którego członkowie (niezwykle przystojni chłopcy prezentujący odmienne typy urody) organizują czas dziewczętom ze swojej szkoły. Podają herbatę, zabawiają rozmową, organizują przyjęcia. Przez niefortunny wypadek Haruhi zostaje niemal niewolnikiem Klubu i aż do samego końca wydarzenia rozgrywają się wokół tej właśnie grupy.

Przerysowanie sytuacji podniesiono w Ouran do rangi sztuki- gdy jeden z chłopaków czaruje uśmiechem damy, całe pomieszczenie zalewa powódź różanych kwiatów i płatków. Każdy z członków Host Club ma także w kadej sytuacji różę w zanadrzu- na wypadek, gdyby trzeba było poruszyć serce przypadkowej niewiasty.

Nic, co jest tak dobre nie może spodobać się wszystkim- ta seria odepchnie osoby, które nie przepadają za typowymi dla anime scenami SD (super-deformed), używanymi w sytuacjach skrajnych emocji, odstraszy też wszystkich homofobów- mimo, że parodiowane scenki yaoi trwają zawsze sekundy i są totalnie przerysowane. Trzecim minusem może być bardzo charakterystyczna oprawa graficzna- wszyscy bohaterowie są szczupli i piękni/przystojni, przypomina to nieco kreskę Clampa.

Rzecz jasna te minusy dla mnie akurat są plusami, ale uznałem, że dobrze jest o nich powiedzieć. Generalnie nie mogę przestać się zachwycać i polecam. Nie każdemu, ale polecam :]